Joanna Korgul: Pochodzisz z
muzykującej rodziny. Czego
najczęściej słuchano w Twoim
domu?
Candy Girl: W moim domu
najczęściej słuchano muzyki
klasycznej, jazzu i rocka. Ja do
tego wszystkiego zawsze lubiłam
wyszukiwać nowe brzmienia
i zespoły, wkręcać się w inne
gatunki. I dlatego też tak dobrze
zaczęłam odnajdywać się w
każdym z tych gatunków. Zaczęło
się od undergrondowego hiphopu
i acid jazzu po pop, muzykę
klubową i elektroniczną.
JK: Opowiedz o swoich pierwszych
kontaktach z muzyką.
Uczęszczałaś na lekcje gry
na.?
Candy Girl: Pianinie, skończyłam
pierwszy stopień szkoły muzycznej,
jednak bardziej pasowały mi
prywatne lekcje które miałam ze
swoimi nauczycielami. Nadal chodzę
na emisje głosu i jak tylko znajdę
miejsce w swoim mieszkaniu to
kupię sobie pianino, które zawsze
miałam w domu u rodziców. Ale
tak naprawdę pierwszy kontakt z
muzyką załapałam dzięki moim
rodzicom, którzy zabierali mnie
na koncerty, do studia, wystawiali
mnie w konkursach itp. To oni
odpowiadają za moje początki.
JK: Kiedy pomyślałaś, że muzyka
może być nie tylko hobby,
ale także sposobem życia?
Candy Girl: Myślę, że wiedziałam
to od zawsze bo do pewnego
momentu w życiu moich rodziców
muzyka była sposobem na życie.
Jednak czasy były inne i musieli się poświecić dodatkowej pracy, która
potem okazała się zabierać cały
ich czas. Mi za to bardzo podobały
się wyjazdy na koncerty, praca
w studio i sam etap tworzenia
muzyki. Stało się to moim celem w
życiu do którego zaczęłam dążyć.
Moi rodzice bardzo mnie wspierali
w tym żeby udało mi się spełnić
marzenia - a nie było łatwo. Za to
ja jestem tak uparta, zawzięta i tak
bardzo wierzę, że nie brałam pod
uwagę tego, że może się nie udać.
JK: Czego słuchasz prywatnie?
Jaki gatunek jest Ci najbliższy?
Candy Girl: Prywatnie słucham
praktycznie wszystkiego. Przesłuchuję
każdą płytę jaką dostaje.
Ale uwielbiam Queen- to zespól
z mojego dzieciństwa, nigdy nie
zapomnę jak szalałam przy ich piosenkach.
Mam wszystkie ich płyty
na winylach. Uwielbiam Massive
Attack, Cinematic Orchestra, Daft
Punk, Pogodno, Ashlee Simpson,
Blink 182, Sum 41...lista jest naprawdę
spora, ale wszystko to mieści się
w 80 G iPodzie.
JK: Lepiej czujesz się nagrywając
materiał w studio czy
koncertując?
Candy Gril: To są zupełnie dwa
różne uczucia, towarzyszą temu
różne emocje. Na koncertach
panuje energia zbiorowa, którą
lubię porównywać z wybuchem
bomby atomowej. Na scenie daje
z siebie wszystko, przed tym się
odpowiednio przygotowuje! Gdy
z niej schodzę adrenalina totalnie
opada i jestem jak wypompowany
balon! Tego się nie da z niczym
innym porównać. To trzeba po
prostu przeżyć. Natomiast w
studio to zabawa, dobry humor,
skupienie. Oczywiście jest także
energia, ale już nie zbiorowa tylko
energia, którą ja wkładam w każdą
piosenkę, którą nagrywam po to
żeby słuchacz mógł poczuć to, co
ja chciałabym mu przekazać.
JK: Grasz i śpiewasz już od lat,
jednak drzwi do kariery tak na
dobre otworzyłaś za pomocą
coveru Izabeli Trojanowskiej
"Wszystko, czego dziś chcę".
Skąd pomysł na przeróbkę
akurat tej piosenki?
Candy Girl: Wszystko zaczęło się
od tego, że poznałam Adamusa
i Mafia Mike'a. Jako że oni wtedy
był na etapie przerabiania polskich
starych piosenek zapytałam ich
czy nie mieliby ochoty zrobić ze
mną coveru, który chodzi za mną
już od lat. Ten pomysł się spodobał
i tak powstał cover "Wszystko
czego dziś chcę" zrobiliśmy sporo remixów, zostały one wysłane do
DJ'ów i zaczęły do nas spływać
informacje o tym, że nasz cover nie
schodzi z listy najczęściej granych
kawałków w klubach przez DJ'ów.
Więc postanowiliśmy zrobić do
tego klip, wrzuciliśmy go do telewizji
muzycznych i internetu. Jego
oglądalność w pierwszych miesiącach
przekroczyła jakieś kolosalne
liczby. Byłam mile zaskoczona, że
tak się to potoczyło.
JK: Utwór ten cieszył się wielką
popularnością, m.in. doszedł
do pierwszej dziesiątki Polish
DJ Charts. Spodziewałaś się
takiego sukcesu?
Candy Girl: Nie...było to dla
mnie ogromne zaskoczenie! Jak
dostałam listę to pamiętam że
przecierałam oczy ze zdumienia.
JK: Zwiastunem Twojego
debiutanckiego krążka jest
bardzo energetyczny singiel pt. "Yeah". Jak wygląda reszta
płyty? I jak przebiegała praca
nad tym albumem?
Candy Girl: Album jest bardzo
zróżnicowany. "Yeah!" jest elektroniczno-
rockowym akcentem na
płycie, kolejny singiel "Czas" jest
elektroniczno- popowy. Staraliśmy
się z moimi producentami skonfrontować
muzykę elektroniczną
z różnymi gatunkami muzycznymi,
żeby uzyskać efekt bardzo
energetycznej płyty. Pomimo, że
na płycie znajduje się popowa
ballada, to i tak ma ona w sobie coś
takiego, że chce się tańczyć. Jest
nawet piosenka zrobiona na styl
Beatles'ów w bardzo zabawny sposób.
Myślę i mam taką nadzieję, że
na tym albumie każdy znajdzie coś
dla siebie. Już dochodzą do mnie
informacje, że płyty fantastycznie
słucha się w aucie bo aż chce się
przy niej szybciej jeździć. A jeszcze
inni rozkręcają nią imprezy.
JK: Co poza muzyką? Ukończyłaś
szkołę fotografii. Udaje Ci
się łączyć te dwie dziedziny?
Candy Gril: Uważam że doba jest
stanowczo za krótka! Ale staram
się łączyć te dwie rzeczy. Przede
wszystkim kontroluję wszystko, co
się dzieje na moich sesjach zdjęciowych
oraz przy nagrywaniu video
klipu. Już mam taki charakter, że we
wszystko muszę się angażować nie
tylko sercem, ale też i pracą.
JK: Można o Tobie powiedzieć,
że jesteś słodką dziewczyną
czy raczej dziewczyną z charakterkiem?
Candy Gril: Zdecydowanie z
charakterem! Myślę ,że osoby, które
mają okazję ze mną pracować
i przede wszystkim znają moje
podejście do życia podpiszą się
pod tym obiema rękami. Ale to
wynika z tego, że tak zostałam
wychowana.
JK: W takim razie, skąd wziął
się Twój pseudonim artystyczny?
Candy Gril: Candy - przede
wszystkim z piosenki Iggy Pop
"Candy". Zakochałam się w tej
piosence i w tym jaką role odgrywa
tam to słowo. Jest też na tyle
pozytywne, że każdemu dobrze
się kojarzy, bo wszyscy lubimy
słodycze.
JK: Mówi się o Tobie - "polska
Lady Gaga"? Jak się zapatrujesz
na to porównanie?
Candy Girl: Polacy lubią
porównywać swoich artystów do
zachodnich. Na początku mi to
nie przeszkadzało, ale z czasem
zaczęło irytować- bo ile można?!
Tym bardziej, że nie mam nic
wspólnego z Lady Gagą.
JK: Jakie plany w nowym
roku? Gdzie będzie można Cię
usłyszeć?
Candy Girl: W nowym roku
szykuje się trasa koncertowa, która
będzie wielką niespodzianką dla
fanow prawdziwego "show"! Nic
więcej nie moge powiedzieć.
Zaglądajcie na moją stronę: www.
candygirl.pl bo tam pojawi się
informacja o trasie.
JK: Czekamy zatem na
szczegóły. Candy, dziękuję
za rozmowę. Do zobaczenia
podczas koncertów!